MisiaczROWER - MOJA PASJA - BLOG

avatar Misiacz
Szczecin

Informacje

pawel.lyszczyk@gmail.com

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

free counters

WESPRZYJ TWÓRCĘ

Jeżeli podobają Ci się moje wpisy, uzyskałeś cenne informacje, zaoszczędziłeś na przewodniku czy na czasie, możesz wesprzeć ich twórcę dobrowolną wpłatą na konto:

34 1140 2004 0000 3302 4854 3189

Odbiorca: Paweł Łyszczyk. Tytuł przelewu: "Darowizna".

MOJE ROWERY

KTM Life Space 35299 km
Prophete Touringstar 200 km
Fińczyk 4707 km
Toffik 155 km
Bobik
ŁUCZNIK 1962 30 km
Rosynant 12280 km
Koza 10630 km

Znajomi

wszyscy znajomi(96)

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Misiacz.bikestats.pl

Wpisy chronologicznie

Polecane linki

Znowu ruszyłem ...

Poniedziałek, 10 stycznia 2011 | dodano: 10.01.2011Kategoria Szczecin i okolice
Dzień wstał piękny i słoneczny, wiadomo jak to w poniedziałek, żeby po pluchowatym weekendzie mieć co mamrotać pod nosem.
Trochę porozmawiałem ze Shrinkiem na GG, a potem postanowiłem przez prozę poniedziałku przejechać na Kozie.
Najpierw obowiązki: segregacja śmieci, bankomat, opłata za garaż.
Potem coś dla siebie, czyli krótka przejażdżka w kierunku tym, w którym ostatnio w zimie jeżdżę najczęściej...o ile nie zawsze.

O ile w czasie śnieżyc było to najbezpieczniejsze miejsce do jazdy, o tyle teraz jest to dość rozbudowana sieć lodowisk. Wiadomo, przyszła odwilż, więc białe drogi dla samochodów stały się czarne, a te na Cmentarzu Centralnym szaro-połyskliwe.


Tocząc się niepewnie po lodowych szlakach pomyślałem sobie, że może warto wykupić OC dla rowerzysty, koszt niewielki, a w razie uślizgu i łomotu w karoserię (albo w kogoś) człowiek jest kryty.
Opuściłem więc teren CC i pojechałem do ubezpieczalni, gdzie wprawiłem panią w konsternację.
- Wie pan, zima jest, kto jeździ na rowerze...a kto w ogóle wykupuje OC na rower? No przykro mi, nie mam druczków, nie spodziewałam się! :)
Teraz czekam na telefon od pani, aż druczki dojadą z magazynu.
Wróciłem na CC przez bramę od strony ul. Wierzbowej.
Słusznie rzecze tablica, że stojący pod nią obiekt powinien być jak najbardziej chroniony.

Mam też nadzieję, że ten zdychający bałwan zapowiada rychłe zdechnięcie zimy.
W końcu ileż można jeździć na Kozie?

Poruszając się względnie oczyszczonym szlakiem ruszyłem w stronę Pomnika Braterstwa Broni. Po chwili zatrzymałem się na kolejną fotkę.

Podobno posiadanie starego aparatu 3.2 megapiksela (a taki posiadam ja) i nieposiadanie Photoshopa uniemożliwia stworzenie dobrego zdjęcia.
Postanowiłem więc to sprawdzić i stworzyłem coś takiego (mam nadzieję, że się udało). Użyłem zwykłej Picasy:
Sophie Morlock. Cementarz Centralny. Szczecin © Misiacz

To fotografia nagrobka znajdującego się w lapidarium poświęconego pamięci przedwojennych mieszkańców Szczecina. Sophie Morlock...brzmi nie po niemiecku, ale raczej trochę z angielska. Jej życie musiało być nielekkie, skoro napis na płycie mówi, że "Jej życie było walką". Tego się nie dowiemy...
Fotka w pełnym wymiarze widoczna jest TUTAJ.

Ruszyłem dalej i dojechałem w okolice zabytkowej kaplicy, którą również uwieczniłem na fotografii.

Moja Kózka w tym czasie wylegiwała się w śniegu, odpoczywając przed czekającym na nią lodowym "Tańcu z Rowerami".
Koza na Centralnym w Szczecinie. © Misiacz

Dobrze, że wypoczęła, bo trafiłem na taki lód, na którym nie tylko nie dało się jechać, ale nawet i stać.
Po kilku piruetach, ślizgach i głupawych krokach udało mi się dobrnąć do śniegu i jakoś dostałem się na przejezdny szlak.
Opuściłem CC i mokrymi ulicami dojechałem do domu, by napawać się radością z kolejnej zimowej wycieczki.
Na poprawę humoru DEFINICJA ROWERZYSTY, którą podesłał mi dziś Meak. :))) Rower:Koza Dane wycieczki: 14.41 km (10.00 km teren), czas: 00:41 h, avg:21.09 km/h, prędkość maks: 28.00 km/h
Temperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(6)

Wyjad służbowy.

Środa, 5 stycznia 2011 | dodano: 05.01.2011Kategoria Szczecin i okolice
Pojechałem sobie popracować do firmy do brata, bo samemu mi się w domu nudno tłumaczenie robiło, a i za ścianą ktoś borował dziury w ścianie. ;) Rower:Koza Dane wycieczki: 4.20 km (2.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 22.00 km/h
Temperatura:-8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Sylwester 2010 i rozruch 2011.

Niedziela, 2 stycznia 2011 | dodano: 02.01.2011Kategoria Drawieński Park Narodowy, U przyjaciół ...
Po raz kolejny spędziłem relaksującego, spokojnego Sylwestra u Hani w Breniu na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego.
Chyba zamieniam się w dr Doolittle, ponieważ przez większość czasu przy moim krześle w czasie imprezy siedziały dwa psy, Soja i Selma (typ wilczkowaty) z niewiadomych powodów wpatrzone we mnie jak w kiełbasę, a już w ogóle nie mogę zrozumieć zainteresowania trzech kotów, które zwykle podochodziły do mnie do tej pory z obojętnością (odwzajemnianą, tym bardziej, że mam na nie uczulenie).
Teraz przechodzimy do rzeczy, a mianowicie tradycyjnej noworocznej przejażdżki trasą Misiacz Route No. 14 po okolicznych lasach.
Pierwszym zadaniem było wykopanie roweru z garażu.

Potem przyszło zdziwienie - jak można na góralu jeździć po śniegu? Tańczy to z lewa na prawą, zakopuje się, zjeżdża. Wszyscy się dziwią, jak na "wąskooponowej" Kozie można śmigać po śniegu. Ano można, i to z lepszym skutkiem jak widzę (wąskie oponki pięknie trzymają się w wyciśniętej w śniegu koleince).
Albo...
?
Albo przyczyną była odwilż, która nieco zmiękczyła śnieg.
Sprawdzić nie mogłem, bo Koza świętowała w Szczecinie. :)
Skręciłem w drogę pożarową nr 14. Koła tańczyły dalej, wraz z nimi rower, a wraz z rowerem usiłujący się na nim utrzymać Misiacz.
Wjechałem w las i zatrzymałem się na picie i robienie fotek.

Ruszyłem, ale za daleko nie ujechałem. Oddaliłem się raptem ze 2 km od domu Hani, gdy nagle...

...gdy nagle rozpoczęta wycieczka zamieniła się w zakończoną wycieczkę.
Rozwalony pedał schowałem do plecaka i kręcąc tym co zostało i kręcąc się w śniegu podjąłem próbę jechania z powrotem do bazy.
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i dowód, że jednak przejechałem co nieco.

Doślizgałem się do zagrody, oparłem rower o domek i dla pocieszenia siebie i psa pobawiłem się z nim (w sumie to z nią) w aportowanie kulek śniegowych.
Wiem, wiem...to nie fair, bo kulka znikała w śniegu, a pies miał robotę poszukiwawczą. Tym niemniej kalorii trochę spaliśmy i gdybym tylko miał mentalność niektórych tzw. "chłopców-trenażerowców" objeżdżających świat w zaciszu pokoju, to niezwłocznie przeliczyłbym na kilometry rowerowe swoje kalorie (a może i nawet kalorie psa!:))). No, ale nie mam takiej mentalności.
Agroturystyka u Hani. Breń. © Misiacz

Mógłbym się nawet pokusić o dopisanie kolejnych 7 km, które z Basią przeszliśmy z kijami do nordic walkingu (i z grzańcem własnej roboty w termosie) po wspomnianej trasie Misiacz Route No. 14. No, ale się nie pokuszę. Mogę odstąpić gratis te 7 km komuś, komu znudziło się wpisywanie kilometrów przejechanych na rowerze...żabką i kraulem w basenie. :)))
Na koniec zdjęcie kończące pierwszy dzień roku 2011. Mogło wyjść lepsze.
No, ale wyszło takie jak wyszło.
Wszystkiego lepszego w Nowym Roku!
Dzień kończy się nad Breniem. © Misiacz
Rower: Dane wycieczki: 4.00 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura:2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Dla okrągłego rachunku...

Piątek, 31 grudnia 2010 | dodano: 31.12.2010Kategoria Szczecin i okolice
Po wczorajszej wycieczce miałem na liczniku rocznym 5047 km, tak więc dla równego rachunku postanowiłem pokręcić się po osiedlu i dobić 3 km do ładnego i...nie wyszło!

Okazało się, że przejechałem "aż" 4,2 km i tyle widziałem równy rachunek. :)
Wyszło 5051 km w roku 2010 i więcej już nie będzie.
Zachciało mi się podjechać do elektrowni, a wystarczyłoby do kładki nad torami!


Elektrownia Pomorzany. Szczecin © Misiacz

Dzisiejsza temperatura bliska 0st.C po wczorajszych -14st.C sprawiała wrażenie, że oprócz ciapowatej zgnilizny panuje dodatkowo UPAŁ! Rower:Koza Dane wycieczki: 4.20 km (4.20 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 19.00 km/h
Temperatura:0.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Rowerowy ninja i szaman w jednym. ;)))

Czwartek, 30 grudnia 2010 | dodano: 30.12.2010Kategoria Szczecin i okolice
Wczoraj i dziś dzięki kominiarce wyglądałem jak ninja pędzący na obcęgach (jak już wspominałem, taką sylwetkę daje jazda na Kozie).
Do tego doszły jeszcze dziś szamańskie czynności. No, ale po kolei...
Najpierw stwierdziłem, że jazda do klienta z fakturą będzie ciekawsza i bardziej ekologiczna, jeżeli pojadę na Kozie. Pogoda nastrajała optymistycznie, bo było -10st.C na moim termometrze za oknem. Potem u taty spadło nawet do -14st.C - co za frajda!!! ;))) Miny mijających mnie przechodniów - bezcenne!
Nawet kierowcy jacyś uprzejmiejsi na przejściach...
Niedaleko ul. Mieszka I pomogłem starszym ludziom wygrzebać samochód z zaspy...letnie oponki nie za bardzo im w tym pomagały, ale poradziłem, żeby pod koła wrzucić dywaniki ze środka i samochodzik ładnie się wytoczył. ;)
Stałą trasą dotarłem nad jeziorko przy Derdowskiego, gdzie pokazało się słońce.
Słońce nad jeziorem... © Misiacz

Następnie przemknąłem...no, z tym to może przesadziłem i przemknąłem to za wielkie słowo, no więc przeturlałem się przez Taczaka i dojechałem do pierwszego celu, czyli na Reduty Ordona.
Wracałem tą samą trasą i ponownie urzekł mnie widok ścieżki rowerowej wijącej się w śniegu.
Ścieżka rowerowa wijąca się w śniegu... © Misiacz

Tym razem jeziorko objechałem od drugiej strony, ponieważ kierowałem się do Mierzyna, do taty.
Nawet nie próbowałem jechać ulicą, chodnik był znacznie ciekawszą opcją.
Droga do Mierzyna...po chodniku. © Misiacz

Osiedlowymi uliczkami dotarłem wreszcie do taty, gdzie mogłem oddać się szamańskim praktykom!. :)))
Załapałem się dodatkowo na pełny obiadek, więc w pełni sił, choć niezbyt ochoczo (ospałość poobiednia) ruszyłem w drogę powrotną do domu. Zostało mi jeszcze 7 km.
To naprawdę frajda, tak sobie jechać wśród śniegu i mieć świadomość, że ludziska marzną i patrzą na mnie jak na czubka toczącego się rowerkiem przy -14 stopniach.
:))) Rower:Koza Dane wycieczki: 20.16 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 25.00 km/h
Temperatura:-14.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(4)

Pobiłem kolejny rekord!

Środa, 29 grudnia 2010 | dodano: 29.12.2010Kategoria Szczecin i okolice
Tym razem padł rekord z wczoraj!
Przekroczyłem wczorajszy dystans o blisko 100% !!! ;)))
Opisywanie tej samej trasy raczej mija się z celem, w każdym razie Koza znów miała robotę, a i ja również - buksowanie w śniegu przy -8 st.C to całkiem fajna praca.
Z bliżej nieznanych mi powodów ludzie dziwnie na mnie patrzyli i szybko schodzili mi z drogi. :)
Rowerowy ninja na rowerze...a właściwie tutaj to obok. © Misiacz

Termosik, który wynalazłem "parę wpisów temu" znów spisywał się znakomicie, napój w środku był bardzo gorący. Wypiłem go w wiacie nad jeziorkiem przy Derdowskiego.
Wiata nad jeziorkiem przy Derdowskiego. © Misiacz

Jadąc do Lidla na zakupy przejechałem oczywiście przez Centralny, który obecnie jest najlepszym chyba miejscem do jazdy na rowerze - jest bezpiecznie, spokojnie, a drogi są ubite...no i jest malowniczo.
Koza w zaspie przy świerkach. © Misiacz

Po zakupach zrobiłem jeszcze króki kurs do brata, gdzie część z tych zakupów pożarłem...a potem do domu, w końcu znów pokonałem "powalający" dystans. Rower:Koza Dane wycieczki: 13.03 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 27.00 km/h
Temperatura:-8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(9)

Ostatnia posługa...

Wtorek, 28 grudnia 2010 | dodano: 28.12.2010Kategoria Szczecin i okolice
Nie zawsze rower służy tylko do przyjemności. Czasem przydaje się też do spełnienia smutnych ludzkich powinności.
Dziś mimo zasp i śniegu pojechałem "Kozą" na Cmentarz Centralny...
Nie dla rekreacji...
Kozę przypiąłem przy bramie głównej i potuptałem do kaplicy...
Teraz wróciłem do domu i czuję jakąś pustkę...

:((( Rower:Koza Dane wycieczki: 6.81 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 24.00 km/h
Temperatura:-6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Koniec roku 2010 - Wesołych Świąt!

Czwartek, 23 grudnia 2010 | dodano: 23.12.2010
Podobnie jak w ubiegłym roku wszystkim Bikestatowiczom składam życzenia w wielu językach, bo być może wśród zaglądających znajdzie się ktoś, kto lepiej mówi w narzeczu Czejenów niż po polsku :))):

Szczęśliwego Nowego Roku!
Happy New Year! [angielski]
Glückliches Neues Jahr! [niemiecki]
Glecklichs Nej Johr! [alzacki]
Gut Nay Yor! [jidysz]
Gelukkig Nieuwjaar! [niderlandzki]
Gelukkige nuwe jaar! [afrikaans]
Schéint Néi Joer! [luksemburski]
Hallich Nei Yaahr! [pensylwański]
Bona annada! [okcytański]
Ojenyunyat osrasay! [w narzeczu Irokezów]
I'Taamomohkatoyiiksistsikomi! [w narzeczu Indian Czarne Stopy]
Gozhqq Keshmish! [w narzeczu Apaczów Zachodnich]
Aa'e Emona'e! [w narzeczu Czejenów]
Bloav ezh mat! [bretoński]
Blwyddyn Newydd Dda! [walijski]
Bliadhna mhath ur! [gaelicki - szkocki]
Strowe nowe leto! [łużycki]
Srecno novo leto ! [słoweński]


...a więcej TUTAJ
Rower: Dane wycieczki: 0.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(4)

Króliczek złapany...i co dalej?

Poniedziałek, 20 grudnia 2010 | dodano: 20.12.2010Kategoria Szczecin i okolice
Wczoraj przekroczyłem 5.000 km za rok 2010. Prawdziwe jest stwierdzenie, że "ważne jest, aby gonić króliczka, a nie go złapać"!
Tak samo jest ze mną - miałem ogromną motywację, żeby w tym roku zdążyć dociągnąć do 5 tysięcy kilometrów i się udało.
Jak widać po dzisiejszym dystansie, motywacja nieco spadła... ;)))

To był tylko krótki kurs do garażu w celu posmarowania suchego łańcucha w "Kozie".
Szuflowałem też dziś śnieg przed garażem, a są tacy specjaliści na BS, którzy są w stanie to przeliczyć na kilometry rowerowe i wpisać w statystyki.
Coś nie miałem dziś weny na wyliczanie współczynnika łopata/rower, a strony łopatastats.pl nie znalazłem.

*********************************************************************************
Stała informacja do wpisów:
ZGŁOSIŁEM SWÓJ BLOG DO KONKURSU POD NAZWĄ:
"BLOG ROKU 2010"

WIĘCEJ INFORMACJI W PONIŻSZYM LINKU:

GŁOSUJ NA BLOG ROKU 2010
...oraz obok, z lewej strony. Rower:Koza Dane wycieczki: 0.86 km (0.86 km teren), czas: 00:02 h, avg:25.80 km/h, prędkość maks: 28.00 km/h
Temperatura:-4.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(8)

BLOG ZGŁOSZONY DO KONKURSU BLOG ROKU 2010

Poniedziałek, 20 grudnia 2010 | dodano: 20.12.2010
ZGŁOSIŁEM SWÓJ BLOG DO KONKURSU POD NAZWĄ:
"BLOG ROKU 2010"

WIĘCEJ INFORMACJI W PONIŻSZYM LINKU:

GŁOSUJ NA BLOG ROKU 2010
...oraz obok, z lewej strony. Rower: Dane wycieczki: 0.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(7)