MisiaczROWER - MOJA PASJA - BLOG

avatar Misiacz
Szczecin

Informacje

pawel.lyszczyk@gmail.com

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

free counters

WESPRZYJ TWÓRCĘ

Jeżeli podobają Ci się moje wpisy, uzyskałeś cenne informacje, zaoszczędziłeś na przewodniku czy na czasie, możesz wesprzeć ich twórcę dobrowolną wpłatą na konto:

34 1140 2004 0000 3302 4854 3189

Odbiorca: Paweł Łyszczyk. Tytuł przelewu: "Darowizna".

MOJE ROWERY

KTM Life Space 35299 km
Prophete Touringstar 200 km
Fińczyk 4707 km
Toffik 155 km
Bobik
ŁUCZNIK 1962 30 km
Rosynant 12280 km
Koza 10630 km

Znajomi

wszyscy znajomi(96)

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Misiacz.bikestats.pl

Wpisy chronologicznie

Polecane linki

Odkryłem nowe przejście do Niemiec! Godne zakończenie września!

Czwartek, 30 września 2010 | dodano: 30.09.2010Kategoria Szczecin i okolice, Wypadziki do Niemiec


Wyjechałem zaraz po pracy, o godzinie 15:00, żeby się kawałek przejechać. Ciągnęło mnie na spokojne i gładkie trasy do Niemiec, choć czasu nie było za dużo, bo do granicy mam ok. 15 km. Postanowiłem dotrzeć tam jak najszybciej, co najpierw wiązało się z jazdą do Przecławia drogą rowerową, ale stamtąd oczywiście już ruchliwą drogą główną prowadzącą do autostrady do Niemiec i do przejścia granicznego w Rosówku. O dziwo, dziś nie trafiłem na żadnego specjalnego idiotę za kierownicą. Jechało się szybko, trzymałem tempo 28-30 km/h. To chyba po zakupie świeżego miodu, który rozrobiłem z wodą do bidonów. :)))
Kiedy przekroczyłem granicę i skręciłem na Rosow, od razu poczułem się spokojniejszy.
Pogoda dziś była znakomita, światło do zdjęć też, więc co rusz cykałem fotki. Tu rowerek stoi przed Rosow, a w tle wiatraki.


Jadę dalej ładną drogą…zbliżam się do Nadrensee…

…i jeszcze taka perspektywa:

W Nadrensee skręciłem w prawo i skierowałem się na Pomellen, by potem ruszyć na Ladenthin. Krótsza trasa jest zamknięta, trwają roboty budowlane, na szczęście i tak nie chciałem nią jechać, bo jest mniej ciekawa.
Na trasie do Pomellen widoczki są znacznie fajniejsze.


W Pomellen skręciłem w lewo na Ladenthin. Ledwie ujechałem kilkadziesiąt metrów, a tam znak „ślepa uliczka” i BAUSTELLE (budowa). To ta sama przebudowa drogi, która ma początek w Nadrensee i ciągnie się aż do skrzyżowania z moją trasą… :(((
Pomyślałem, że rowerem jakoś przejadę i się nie pomyliłem – budowa na skrzyżowaniu zajmowała raptem jakieś 100 m, nie była ogrodzona i była to po prostu ubita droga z tłucznia, na którą zapewne wylany zostanie wkrótce asfalt.
Teraz droga do Ladenthin była tylko moja!!! :)))
Jako, że jest ona niezmiernie malownicza, nie mogłem się powstrzymać od ciągłego robienia zdjęć (tu ograniczę się do wklejenia dwóch)!


Od Ladenthin do Schwennenz ścigałem się z kilkoma ciągnikami, ale jakieś mocne były i mimo, że jechałem 35 km/h to i tak mnie wyprzedziły.
Po dojechaniu do Schwennenz zatrzymałem się i zadałem sobie pytanie:
- Misiacz, jedziesz teraz najkrótszą drogą do granicy w Bobolinie (1,5 km) i prosto do domu, czy masz chęć na więcej, przez Grambow, Neu Grambow i Linken do Lubieszyna??
Misiacz poskrobał się w głowę i odparł:
- No jasne, że jadę dalej!!!
Jak powiedział – tak zrobił!
Po 3 km byłem już w Grambow i kierowałem się na Linken, gdy nagle…
Przy drodze wyrosła wielka tablica BAUSTELLE (budowa) - „ślepa uliczka”. Czy niemieccy drogowcy postanowili zepsuć mi dzisiaj wycieczkę?!!
Postanowiłem zrobić to samo, co w Pomellen – przedrzeć się przez budowę.
Tu jeszcze niedawno była droga z drobnej kostki brukowej:

Po 3 km dojechałem do Neu Grambow, gdzie budowa się skończyła. Dalej do Linken wiodła ta sama szosa z drobnej kosteczki.
Ale, ale…zaraz, zaraz…co to za droga brukowa skręca za wioską w prawo, biegnąc wśród drzew?
Zdaje się, że to jakby w stronę Polski!

Postanowiłem się dotelepać kilkaset metrów tą dróżką wychodząc z założenia, że przed wojną musiała ona łączyć sąsiednie wioski, nim potem została przecięta granicą Polska-Niemcy.
Nie pomyliłem się!

Droga w lewo wiodła do Polski, nie wiedziałem tylko konkretnie dokąd.
Wkrótce dojechałem do wioski, okazało się, że jest to Kościno.
Zapytałem dwóch buzujących się butaprenem chłopaczków (akurat byli pod ręką), jak najlepiej jechać na Szczecin. Wskazali mi drogę i wkrótce byłem już na znanym mi skrzyżowaniu w Dołujach.
Od tej pory trasa była już znajoma, wiodąc przez Stobno, Będargowo i Warzymice do Szczecina.
Pomyślałem, że to będzie najciekawsze zdjęcie na zakończenie trasy:

Wyjechałem o 15:00, a wróciłem do domu o 18:00. Równo 3 godziny jazdy, postojów i fotografowania :))) Rower:KTM Life Space Dane wycieczki: 55.55 km (8.00 km teren), czas: 02:35 h, avg:21.50 km/h, prędkość maks: 42.00 km/h
Temperatura:12.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: 1222 (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(7)

K o m e n t a r z e
Kurcze, jaka pogoda:) U nas cały czas leje a temperatura w ciągu dnia osiąga 4 stopnie:(
Kajman
- 07:17 piątek, 1 października 2010 | linkuj
Bardzo ciekawy opis, nie omieszkam przejechać się opisywaną trasą.
michuss
- 07:00 piątek, 1 października 2010 | linkuj
Na koniec września zaordynowałeś sobie piękną wycieczkę, dowcipnie opisałeś i udokumentowałeś, jak zwykle, uroczymi fotkami ale też i stosowną mapką. Moje uznanie.
jotwu
- 05:33 piątek, 1 października 2010 | linkuj
Ojojoj juz załuje ze nie zabrałem się z Toba.Fajne fotki zrobiłeś. jurektc - 17:57 czwartek, 30 września 2010 | linkuj
Fajna? :)))
Misiacz
- 17:50 czwartek, 30 września 2010 | linkuj
Ale trąbka!
rammzes
- 17:45 czwartek, 30 września 2010 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!