- Kategorie:
- Archiwalne wyprawy.5
- Drawieński Park Narodowy.29
- Francja.9
- Holandia 2014.6
- Karkonosze 2008.4
- Kresy wschodnie 2008.10
- Mazury na rowerze teściowej.19
- Mazury-Suwalszczyzna 2014.4
- Mecklemburgische Seenplatte.12
- Po Polsce.54
- Rekordy Misiacza (pow. 200 km).13
- Rowery Europy.15
- Rugia 2011.15
- Rugia od 2010....31
- Spreewald (Kraina Ogórka).4
- Szczecin i okolice.1382
- Szczecińskie Rajdy BS i RS.212
- U przyjaciół ....46
- Wypadziki do Niemiec.323
- Wyprawa na spływ tratwami 2008.4
- Wyprawa Oder-Neisse Radweg 2012.7
- Wyprawy na Wyspę Uznam.12
- Z Basią....230
- Z cyborgami z TC TEAM :))).34
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA
Poniedziałek, 9 czerwca 2008 | dodano: 11.06.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec, Wyprawa na spływ tratwami 2008
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA Z TRZYDNIOWEGO WYJAZDU NA "ODRA ADVENTURE 2008". RAZEM 340 KM W 3 DNI + 10 KM NA TRATWIE.
DZIEŃ TRZECI:
Trasa: Kostrzyn - Kuestrin-Kietz (D) - Guetsebieser Loose (D) - przeprawa promem przez Odrę do Gozdowic - Stare Łysogórki - Siekierki - Osinów Dolny - Hohenwutzen (D) - Schwedt (D) - Mescherin(D) - Rosówek - Kołbaskowo - Smolęcin - Warzymice - Szczecin. Razem 153 km.
O godzinie 8:00 pożegnałem się z Danielem, on pojechał w kierunku Nowej Soli, a ja postanowiłem, że dojadę do Szczecina. Początkowo trzymałem dobre tempo, średnia z objuczonym rowerem przekraczała przez kilka godzin 21 km/h. Po jakimś czasie zaczęły mnie nużyć monotonne, choć doskonałe technicznie ścieżki niemieckie i przeprawiłem się promem przez Odrę do Gozdowic, by poczuć swojskie klimaty. Stamtąd jechałem przez Siekierki aż do Osinowa Dolnego, gdzie znów wróciłem na niemiecką ścieżkę (dla wygody i bezpieczeństwa). Upał doskwierał niesamowicie, a za Gartz dostałem taki wiatr czołowy, że musiałem czasami jechać na górskim przełożeniu (płaska, równa ścieżka). Ostatnie 30 km było walką z wiatrem, a dzięki temu z własną słabością, która narastała (średnia spadła do ok. 19 km/h). Będzie co wspominać...

Poranek w twierdzy Kostrzyn.

Godzina 8:00. Start z Kostrzyna. Jadę do Szczecina.

UFO wylądowało.

Ścieżki rowerowe w Niemczech są doskonałe, ale mi brakowało swojskich klimatów, więc przeprawiłem się promem do Gozdowic...


...gdzie poczułem się jak "u siebie w domu"...

...a jednak w końcu poczułem, że jestem u siebie! Gdzie indziej człowiek natrafi na tak swojskie widoki?

Okolice Siekierek.

Przedmieścia Schwedt (D). Upał dobierał mi się coraz bardziej do d...

Za Gartz (D) zaczęło tak wiać, że raz ja wyprzedzałem barkę, a raz barka mnie (płynęła z prędkością ok. 11 km/h).

Mescherin (D) - 4 km za Gartz - w oddali widać doganiającą mnie bareczkę :)))
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
DZIEŃ TRZECI:
Trasa: Kostrzyn - Kuestrin-Kietz (D) - Guetsebieser Loose (D) - przeprawa promem przez Odrę do Gozdowic - Stare Łysogórki - Siekierki - Osinów Dolny - Hohenwutzen (D) - Schwedt (D) - Mescherin(D) - Rosówek - Kołbaskowo - Smolęcin - Warzymice - Szczecin. Razem 153 km.
O godzinie 8:00 pożegnałem się z Danielem, on pojechał w kierunku Nowej Soli, a ja postanowiłem, że dojadę do Szczecina. Początkowo trzymałem dobre tempo, średnia z objuczonym rowerem przekraczała przez kilka godzin 21 km/h. Po jakimś czasie zaczęły mnie nużyć monotonne, choć doskonałe technicznie ścieżki niemieckie i przeprawiłem się promem przez Odrę do Gozdowic, by poczuć swojskie klimaty. Stamtąd jechałem przez Siekierki aż do Osinowa Dolnego, gdzie znów wróciłem na niemiecką ścieżkę (dla wygody i bezpieczeństwa). Upał doskwierał niesamowicie, a za Gartz dostałem taki wiatr czołowy, że musiałem czasami jechać na górskim przełożeniu (płaska, równa ścieżka). Ostatnie 30 km było walką z wiatrem, a dzięki temu z własną słabością, która narastała (średnia spadła do ok. 19 km/h). Będzie co wspominać...

Poranek w twierdzy Kostrzyn.

Godzina 8:00. Start z Kostrzyna. Jadę do Szczecina.

UFO wylądowało.

Ścieżki rowerowe w Niemczech są doskonałe, ale mi brakowało swojskich klimatów, więc przeprawiłem się promem do Gozdowic...


...gdzie poczułem się jak "u siebie w domu"...

...a jednak w końcu poczułem, że jestem u siebie! Gdzie indziej człowiek natrafi na tak swojskie widoki?

Okolice Siekierek.

Przedmieścia Schwedt (D). Upał dobierał mi się coraz bardziej do d...

Za Gartz (D) zaczęło tak wiać, że raz ja wyprzedzałem barkę, a raz barka mnie (płynęła z prędkością ok. 11 km/h).

Mescherin (D) - 4 km za Gartz - w oddali widać doganiającą mnie bareczkę :)))
Rower:
Dane wycieczki:
153.00 km (0.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:19.12 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA
Niedziela, 8 czerwca 2008 | dodano: 11.06.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec, Wyprawa na spływ tratwami 2008
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA Z TRZYDNIOWEGO WYJAZDU NA "ODRA ADVENTURE 2008". RAZEM 340 KM W 3 DNI + 10 KM NA TRATWIE.
DZIEŃ DRUGI:
Trasa: Piasek - Cedynia - Osinów Dolny - Hohenwutzen (D) - Kuestrin-Kietz (D) - Reitwein (D). Razem 90 km.
Około godziny 9:00 ruszyliśmy w kierunku Kostrzyna, aby tam ...gdzieś na Odrze ...złapać tratwy i się na nie załadować. Upał zapowiadał się niemiłosierny i faktycznie tak było. Wypiłem chyba z 6 litrów płynów w tym dniu. Jechaliśmy przez Cedynię i Osinów Dolny, a potem wjechaliśmy do Niemiec przez Hohenwutzen. Dalej trasa wiodła do Kuestrin-Kietz drogą rowerową biegnącą szczytem wału przeciwpowodziowego. Tam spotkała nas niemiła niespodzianka - objazd 12 km, a cel był tuż za płotem budowy będącej jego przyczyną. Polak nie Niemiec, nie będzie się tłukł objazdem, więc po prostu przejechaliśmy po obrzeżach terenu budowy i zamiast 12 km wyszedł 1 km :))). Dalej skierowaliśmy się do Reitwein (D), gdzie załadowaliśmy się z rowerami na tratwy, którymi następnie popłynęliśmy na miejsce biwaku w twierdzy Kostrzyn.

Wyjazd o poranku ...

...nie napawał nadzieją na to, że temperatura w południe spadnie.

Zdjęcie z kolekcji Daniela.

Widok na Cedynię poprawił nastawienie.

Bezalkoholowe piwko "Karmi" naprawdę dodaje sił!

Miejsce bitwy pod Cedynią.

Już po niemieckiej stronie. Trasa "Oder-Neisse Radweg". Niemiecka doskonałość i ...brak tego "czegoś".

Zdjęcie z kolekcji Daniela.

Tu wyznaczono 12-km objazd ze względu na budowę. Ponieważ mamy rowery ciężarowe, po prostu przez nią przejechaliśmy :)))

Oczekiwanie na tratwy w Reitwein (D).

Nadpływają...
Poniżej seria fotek z tratwy:

Zdjęcie z kolekcji Daniela.





Kaczuszka ratunkowa :)))

Piwko należy dobrze schłodzić.

Twierdza Kostrzyn. Miejsce biwaku.


Piwko, słońce i woda. Niektórzy zeszli przedwcześnie :))) (w płetwach).
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
DZIEŃ DRUGI:
Trasa: Piasek - Cedynia - Osinów Dolny - Hohenwutzen (D) - Kuestrin-Kietz (D) - Reitwein (D). Razem 90 km.
Około godziny 9:00 ruszyliśmy w kierunku Kostrzyna, aby tam ...gdzieś na Odrze ...złapać tratwy i się na nie załadować. Upał zapowiadał się niemiłosierny i faktycznie tak było. Wypiłem chyba z 6 litrów płynów w tym dniu. Jechaliśmy przez Cedynię i Osinów Dolny, a potem wjechaliśmy do Niemiec przez Hohenwutzen. Dalej trasa wiodła do Kuestrin-Kietz drogą rowerową biegnącą szczytem wału przeciwpowodziowego. Tam spotkała nas niemiła niespodzianka - objazd 12 km, a cel był tuż za płotem budowy będącej jego przyczyną. Polak nie Niemiec, nie będzie się tłukł objazdem, więc po prostu przejechaliśmy po obrzeżach terenu budowy i zamiast 12 km wyszedł 1 km :))). Dalej skierowaliśmy się do Reitwein (D), gdzie załadowaliśmy się z rowerami na tratwy, którymi następnie popłynęliśmy na miejsce biwaku w twierdzy Kostrzyn.

Wyjazd o poranku ...

...nie napawał nadzieją na to, że temperatura w południe spadnie.

Zdjęcie z kolekcji Daniela.

Widok na Cedynię poprawił nastawienie.

Bezalkoholowe piwko "Karmi" naprawdę dodaje sił!

Miejsce bitwy pod Cedynią.

Już po niemieckiej stronie. Trasa "Oder-Neisse Radweg". Niemiecka doskonałość i ...brak tego "czegoś".

Zdjęcie z kolekcji Daniela.

Tu wyznaczono 12-km objazd ze względu na budowę. Ponieważ mamy rowery ciężarowe, po prostu przez nią przejechaliśmy :)))

Oczekiwanie na tratwy w Reitwein (D).

Nadpływają...
Poniżej seria fotek z tratwy:

Zdjęcie z kolekcji Daniela.





Kaczuszka ratunkowa :)))

Piwko należy dobrze schłodzić.

Twierdza Kostrzyn. Miejsce biwaku.


Piwko, słońce i woda. Niektórzy zeszli przedwcześnie :))) (w płetwach).
Rower:
Dane wycieczki:
95.00 km (1.00 km teren), czas: 04:30 h, avg:21.11 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA
Sobota, 7 czerwca 2008 | dodano: 11.06.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec, Wyprawa na spływ tratwami 2008
NA SPŁYW TRATWĄ! RELACJA Z TRZYDNIOWEGO WYJAZDU NA "ODRA ADVENTURE 2008". RAZEM 340 KM W 3 DNI + 10 KM NA TRATWIE.
DZIEŃ PIERWSZY:
Trasa: Szczecin - Rosówek - Neurochlitz (D) - Mescherin (D) - Gryfino - Widuchowa - Krajnik Dolny - Piasek. Po zakwaterowaniu: Piasek - Bielinek - Piasek. Razem 95 km.
Tym razem na zaproszenie Daniela wybrałem się z ekwipunkiem biwakowym w kierunku Kostrzyna, gdzie wraz z rowerem miałem załadować się na tratwy płynące jak co roku z Nowej Soli do Szczecina na Dni Morza w ramach imprezy Odra Adventure 2008. Wyruszyłem w sobotę około południa, minąwszy po drodze zlot "braci hałaśliwych" (Zlot Junaka). Jak zwykle przejechałem przez Rosówek do Mescherin (D), a stamtąd do Gryfina (ciekawiej) i dalej w kierunku na Widuchową (górki i pagórki moreny). Z Widuchowej trasa powiodła mnie do Krajnika Dolnego, a stamtąd skierowałem się na drogę wiodącą przez Cedyński Park Krajobrazowy do Leśniczówki Piasek , gdzie uprzednio zarezerwowałem nocleg. W tym samym czasie od strony Nowej Soli zmierzał do Piasku Daniel, który jest jednym ze współorganizatorów spływu. Po spotkaniu się w Piasku postanowiliśmy odciążonymi rowerami przejechać się do Bielinka i po zakupy (prowiant i napoje "izotoniczne"). Wieczór w leśniczówce przy piwku i kominku to naprawdę wspaniała sprawa, zwłaszcza że miejsce to jest niezwykle sympatyczne...

Gdy ruszałem, w Szczecinie odbywał się akurat "Zlot Junaka". 10 minut straty czekając na wolny przejazd :)))

Na terenie zlotu w Kołbaskowie natknąłem się na sympatyczną gębę.

Choć po niemieckiej stronie Odry przejazd jest spokojniejszy, to jednak w Polsce jest ciekawiej.

Trasa wiodła przez Cedyński Park Krajobrazowy.

Leśniczówka Piasek. Naprawdę urocze i kojące miejsce.

Do leśniczówki dojechał od strony południowej Daniel z Nowej Soli.

Po rozładowaniu rowerów przejechaliśmy się do Bielinka.

Poniżej seria zdjęć z Leśniczówki Piasek:






Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
DZIEŃ PIERWSZY:
Trasa: Szczecin - Rosówek - Neurochlitz (D) - Mescherin (D) - Gryfino - Widuchowa - Krajnik Dolny - Piasek. Po zakwaterowaniu: Piasek - Bielinek - Piasek. Razem 95 km.
Tym razem na zaproszenie Daniela wybrałem się z ekwipunkiem biwakowym w kierunku Kostrzyna, gdzie wraz z rowerem miałem załadować się na tratwy płynące jak co roku z Nowej Soli do Szczecina na Dni Morza w ramach imprezy Odra Adventure 2008. Wyruszyłem w sobotę około południa, minąwszy po drodze zlot "braci hałaśliwych" (Zlot Junaka). Jak zwykle przejechałem przez Rosówek do Mescherin (D), a stamtąd do Gryfina (ciekawiej) i dalej w kierunku na Widuchową (górki i pagórki moreny). Z Widuchowej trasa powiodła mnie do Krajnika Dolnego, a stamtąd skierowałem się na drogę wiodącą przez Cedyński Park Krajobrazowy do Leśniczówki Piasek , gdzie uprzednio zarezerwowałem nocleg. W tym samym czasie od strony Nowej Soli zmierzał do Piasku Daniel, który jest jednym ze współorganizatorów spływu. Po spotkaniu się w Piasku postanowiliśmy odciążonymi rowerami przejechać się do Bielinka i po zakupy (prowiant i napoje "izotoniczne"). Wieczór w leśniczówce przy piwku i kominku to naprawdę wspaniała sprawa, zwłaszcza że miejsce to jest niezwykle sympatyczne...

Gdy ruszałem, w Szczecinie odbywał się akurat "Zlot Junaka". 10 minut straty czekając na wolny przejazd :)))

Na terenie zlotu w Kołbaskowie natknąłem się na sympatyczną gębę.

Choć po niemieckiej stronie Odry przejazd jest spokojniejszy, to jednak w Polsce jest ciekawiej.

Trasa wiodła przez Cedyński Park Krajobrazowy.

Leśniczówka Piasek. Naprawdę urocze i kojące miejsce.

Do leśniczówki dojechał od strony południowej Daniel z Nowej Soli.

Po rozładowaniu rowerów przejechaliśmy się do Bielinka.

Poniżej seria zdjęć z Leśniczówki Piasek:






Rower:
Dane wycieczki:
95.00 km (1.00 km teren), czas: 04:40 h, avg:20.36 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa: Szczecin - Głębokie
Niedziela, 1 czerwca 2008 | dodano: 02.06.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec
Trasa: Szczecin - Głębokie - Wołczkowo - Dobra - Buk - Blankensee (D) - Boock (D) - Loecknitz (D) - Bergholz (D) - Grimme (D) - Brussow (D) - Frauenhagen (D) - Grunberg (D) - Schwaneberg (D) - Schmolln (D) - Grunz (D) - Sommersdorf (D) - Penkun - (D) - Schonfeld (D) - Tantow (D) - Rosow (D) - Kołbaskowo - Smolęcin - Karwowo - Warzymice - Szczecin. Razem 120 km.
Trasa początkowo w spacerowym tempie z Agnieszką i Marcinem do Warzymic, a potem zmiana tempa i towarzystwa (ponownie z Markiem) i już nieco szybciej przez Niemcy, poczynając od Blankensee (D). Agnieszka się rozkręca po długiej przerwie, kiedyś ostro jeździła, ale widzę że załapała "cyklozę" i wraca na szlaki (niekoniecznie "Jantarowe Szlaki", wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi :))). To taka wycieczka, jakie lubię. Jedzie się spokojnie, zatrzymuje na częste popasy, zdjęcia, czasem polegiwanie...a i tak się wykręci tyle km, że przeciętny człowiek nie chce wierzyć, a tak naprawdę to nie trzeba wielkiego wysiłku, tylko wczesny wyjazd i rozsądne podejście. Są tacy, co potrafią wykręcić 300 km dziennie, ale to jest dokładnie "wykręcanie" kilometrów. Jak ktoś lubi, to czemu nie. Myślę, że 120 km ze zwiedzaniem, plażowaniem, popasami, sesjami zdjęciowymi i innymi przerwami to całkiem przyzwoity wynik.
<---ZAPRASZAM DO ARCHIWUM Z POPRZEDNICH MIESIĘCY.

Spacerowy początek z Agnieszką i Marcinem.

Pozostałości umocnień w Loecknitz (D). Patrząc na niebo dochodzę do wniosku, że krzyżują się tu korytarze lotnicze!

Kościół w Bergholz (D).

Widoczek z ...eee...Einekleinecapcarapcap...nie pamiętam nazwy :))) Chyba Bergholz (D).

Grimme (D).

Czasami Marek twierdzi, że nie ma kondycji. Właśnie widać, jak znika mi w oddali.

Bruessow (D)

Miejsce popasu w Bruessow (D).

Apteka w Bruessow (D).



Odpoczynek nad jeziorem w Schmolln (D).


Zamek w Penkun (D).

Ochłoda w jeziorze w Penkun (D).
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa początkowo w spacerowym tempie z Agnieszką i Marcinem do Warzymic, a potem zmiana tempa i towarzystwa (ponownie z Markiem) i już nieco szybciej przez Niemcy, poczynając od Blankensee (D). Agnieszka się rozkręca po długiej przerwie, kiedyś ostro jeździła, ale widzę że załapała "cyklozę" i wraca na szlaki (niekoniecznie "Jantarowe Szlaki", wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi :))). To taka wycieczka, jakie lubię. Jedzie się spokojnie, zatrzymuje na częste popasy, zdjęcia, czasem polegiwanie...a i tak się wykręci tyle km, że przeciętny człowiek nie chce wierzyć, a tak naprawdę to nie trzeba wielkiego wysiłku, tylko wczesny wyjazd i rozsądne podejście. Są tacy, co potrafią wykręcić 300 km dziennie, ale to jest dokładnie "wykręcanie" kilometrów. Jak ktoś lubi, to czemu nie. Myślę, że 120 km ze zwiedzaniem, plażowaniem, popasami, sesjami zdjęciowymi i innymi przerwami to całkiem przyzwoity wynik.
<---ZAPRASZAM DO ARCHIWUM Z POPRZEDNICH MIESIĘCY.

Spacerowy początek z Agnieszką i Marcinem.

Pozostałości umocnień w Loecknitz (D). Patrząc na niebo dochodzę do wniosku, że krzyżują się tu korytarze lotnicze!

Kościół w Bergholz (D).

Widoczek z ...eee...Einekleinecapcarapcap...nie pamiętam nazwy :))) Chyba Bergholz (D).

Grimme (D).

Czasami Marek twierdzi, że nie ma kondycji. Właśnie widać, jak znika mi w oddali.

Bruessow (D)

Miejsce popasu w Bruessow (D).

Apteka w Bruessow (D).



Odpoczynek nad jeziorem w Schmolln (D).


Zamek w Penkun (D).

Ochłoda w jeziorze w Penkun (D).
Rower:
Dane wycieczki:
120.00 km (10.00 km teren), czas: 06:00 h, avg:20.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Forrest Gump i jego metody na wycieczki
Piątek, 30 maja 2008 | dodano: 30.05.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec, Wyprawa na spływ tratwami 2008
Forrest Gump i jego metody na wycieczki :)))
Trasa: Nie taka miała być, ale o szczegółach poniżej: Krzywin Gryfiński - Krajnik Dolny - Schwedt (D) - Stolpe (D) - Lunow (D) - Hohenwutzen (D) - Osinów Dolny - Cedynia - Piasek - Krajnik Dolny - Schwedt (D) - Gartz (D) - Mescherin (D) - Rosow (D) - Kołbaskowo - Przecław - Szczecin. Razem 150 km z pełnym ekwipunkiem (niepotrzebnie).
Plan był taki. Umówiliśmy się z Danielem w Słubicach / Frankfurcie na piątek, gdzie mieliśmy się załadować na spływ na tratwy (relacja z lat poprzednich na stronie Spływ) , ale coś poszło nie tak. W każdym razie się nie zgadaliśmy zbyt precyzyjnie. Ze Stolpe w Niemczech, 17 km za Schwedt wysłałem do Daniela SMS-a, że jestem ...za Stolpe i tuż przed Hohensaaten otrzymałem odpowiedź mniej więcej taką: "Fajnie masz, a ja muszę w pracy siedzieć..." i aż dosłownie usiadłem na asfalcie, bo coś mi przestało pasować. Zadzwoniłem do niego, a tu się okazuje, że spływ przesunięty o tydzień. Jakoś się nie zgadaliśmy obaj. W sumie wyszło nieporozumienie...A na rowerze cały ekwipunek, że podnieść nie mogłem - karimata, namiot, śpiwór i wszystko co potrzebne. Dojechałem więc do Hohenwutzen, a stamtąd ...wróciłem na rowerze przez Osinów, Cedynię, Piasek, Krajnik, Schwedt, Mescherin do Szczecina. W sumie okazało się, że była fajna wycieczka, tylko po ch...cały ekwipunek targałem :))) ? Odcinek z Cedynii do Krajnika jest leśno-pagórkowo - bajkowy! Droga wiła się...o tak:
Poniżej fotki z niezbyt fortunnego rajdu - niefortunny, bo miał być 3-dniowy, a zrobił się 1-dniowy - to dlatego na zdjęciach jestem taki obładowany pełnym ekwipunkiem. Mimo obciążenia - tak czy inaczej trasa super, taki poligon, ile jestem w stanie zrobić z pełnymi bagażami biwakowymi (namiot, śpiwór karimata i inne) - wyszło 150 km tym razem. Czasami z pomyłek wychodzą cenne i ciekawe doświadczenia (a może tak miało po prostu być). E...po dniu namysłu stwierdzam, że jestem zadowolony. Po raz kolejny wyruszę teraz z Chojny do Osinowa Dolnego i tam wjadę do Niemiec, by kontynuować podróż trasą "Oder-Neisse Radweg".

Kolejny start (tym razem na 3-dniową eskapadę - to tylko teoria, jak się okazało).

Widok z wagonu PKP - Dworzec Główny w Szczecinie, godzina 6:00.

Nie powiem, żebym kochał jazdę PKP, ale czasem trzeba...

Zmierzam do Krajnika, a potem do Schwedt (D).

Co by o Niemcach nie mówić - porządek musi być! Jeśli są roboty drogowe na ścieżce rowerowej, to należy wytyczyć precyzyjny objazd!

Ścieżka biegnie szczytem wału przeciwpowodziowego.

Popasik w Stolpe - jeszcze o niczym nie wiem :)))

Widok z mostu w Stolpe na pozostałości słowiańskich umocnień (czyli tereny jakby swojskie).

Niespodziewana przeszkoda na trasie (Deutsche "baranen" :)))

Tu już wiedziałem, że muszę zawrócić. Z początku trochę się zmartwiłem, aż usiadłem na asfalcie i ...

...z pełnego zapału podróżnika został tylko cień :)

Nie ma tego złego, że zawróciłem do Polski.

...i nie ma to, jak jechać na jednodniową wycieczkę z pełnym bagażem, aczkolwiek Cedynia jest ciekawym miejscem i nie ma co żałować.

W tych okolicach pokonaliśmy Teutonów (tzn. Mieszko i Czcibor). Wniosków nie wyciągnęliśmy do dziś. My ostatecznie wygrywamy, oni są cały czas bogatsi.

Pod Cedynią.

Kościół w Cedyni. Podjazd do niego ma chyba nachylenie większe niż 12%.

Miejsce dawnego grodziska w Cedyni.


Droga między Cedynią a Piaskiem.

Miałem zanocować w tej leśniczówce w Piasku, ale zdecydowałem się na powrót do Szczecina.

Tu już dziś byłem. Z samego rana. Schwedt (D).

Musiałem coraz częściej odpoczywać.

Motorki motorkami, ale rower na prowadzeniu (a przy okazji pytanie: czemu ponad 50% motocyklistów zachowuje się jak zadufane w sobie buce? Nie wiem. Może ktoś wie. Nie pytam bezpodstawnie, bo znam co nieco środowisko, wśród rowerzystów aż tak źle nie jest).

Jeszcze tylko 15 km do domu (a cały czas pod wiatr było).
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa: Nie taka miała być, ale o szczegółach poniżej: Krzywin Gryfiński - Krajnik Dolny - Schwedt (D) - Stolpe (D) - Lunow (D) - Hohenwutzen (D) - Osinów Dolny - Cedynia - Piasek - Krajnik Dolny - Schwedt (D) - Gartz (D) - Mescherin (D) - Rosow (D) - Kołbaskowo - Przecław - Szczecin. Razem 150 km z pełnym ekwipunkiem (niepotrzebnie).
Plan był taki. Umówiliśmy się z Danielem w Słubicach / Frankfurcie na piątek, gdzie mieliśmy się załadować na spływ na tratwy (relacja z lat poprzednich na stronie Spływ) , ale coś poszło nie tak. W każdym razie się nie zgadaliśmy zbyt precyzyjnie. Ze Stolpe w Niemczech, 17 km za Schwedt wysłałem do Daniela SMS-a, że jestem ...za Stolpe i tuż przed Hohensaaten otrzymałem odpowiedź mniej więcej taką: "Fajnie masz, a ja muszę w pracy siedzieć..." i aż dosłownie usiadłem na asfalcie, bo coś mi przestało pasować. Zadzwoniłem do niego, a tu się okazuje, że spływ przesunięty o tydzień. Jakoś się nie zgadaliśmy obaj. W sumie wyszło nieporozumienie...A na rowerze cały ekwipunek, że podnieść nie mogłem - karimata, namiot, śpiwór i wszystko co potrzebne. Dojechałem więc do Hohenwutzen, a stamtąd ...wróciłem na rowerze przez Osinów, Cedynię, Piasek, Krajnik, Schwedt, Mescherin do Szczecina. W sumie okazało się, że była fajna wycieczka, tylko po ch...cały ekwipunek targałem :))) ? Odcinek z Cedynii do Krajnika jest leśno-pagórkowo - bajkowy! Droga wiła się...o tak:
Poniżej fotki z niezbyt fortunnego rajdu - niefortunny, bo miał być 3-dniowy, a zrobił się 1-dniowy - to dlatego na zdjęciach jestem taki obładowany pełnym ekwipunkiem. Mimo obciążenia - tak czy inaczej trasa super, taki poligon, ile jestem w stanie zrobić z pełnymi bagażami biwakowymi (namiot, śpiwór karimata i inne) - wyszło 150 km tym razem. Czasami z pomyłek wychodzą cenne i ciekawe doświadczenia (a może tak miało po prostu być). E...po dniu namysłu stwierdzam, że jestem zadowolony. Po raz kolejny wyruszę teraz z Chojny do Osinowa Dolnego i tam wjadę do Niemiec, by kontynuować podróż trasą "Oder-Neisse Radweg".

Kolejny start (tym razem na 3-dniową eskapadę - to tylko teoria, jak się okazało).

Widok z wagonu PKP - Dworzec Główny w Szczecinie, godzina 6:00.

Nie powiem, żebym kochał jazdę PKP, ale czasem trzeba...

Zmierzam do Krajnika, a potem do Schwedt (D).

Co by o Niemcach nie mówić - porządek musi być! Jeśli są roboty drogowe na ścieżce rowerowej, to należy wytyczyć precyzyjny objazd!

Ścieżka biegnie szczytem wału przeciwpowodziowego.

Popasik w Stolpe - jeszcze o niczym nie wiem :)))

Widok z mostu w Stolpe na pozostałości słowiańskich umocnień (czyli tereny jakby swojskie).
Niespodziewana przeszkoda na trasie (Deutsche "baranen" :)))

Tu już wiedziałem, że muszę zawrócić. Z początku trochę się zmartwiłem, aż usiadłem na asfalcie i ...

...z pełnego zapału podróżnika został tylko cień :)

Nie ma tego złego, że zawróciłem do Polski.

...i nie ma to, jak jechać na jednodniową wycieczkę z pełnym bagażem, aczkolwiek Cedynia jest ciekawym miejscem i nie ma co żałować.

W tych okolicach pokonaliśmy Teutonów (tzn. Mieszko i Czcibor). Wniosków nie wyciągnęliśmy do dziś. My ostatecznie wygrywamy, oni są cały czas bogatsi.

Pod Cedynią.

Kościół w Cedyni. Podjazd do niego ma chyba nachylenie większe niż 12%.

Miejsce dawnego grodziska w Cedyni.


Droga między Cedynią a Piaskiem.

Miałem zanocować w tej leśniczówce w Piasku, ale zdecydowałem się na powrót do Szczecina.

Tu już dziś byłem. Z samego rana. Schwedt (D).

Musiałem coraz częściej odpoczywać.

Motorki motorkami, ale rower na prowadzeniu (a przy okazji pytanie: czemu ponad 50% motocyklistów zachowuje się jak zadufane w sobie buce? Nie wiem. Może ktoś wie. Nie pytam bezpodstawnie, bo znam co nieco środowisko, wśród rowerzystów aż tak źle nie jest).

Jeszcze tylko 15 km do domu (a cały czas pod wiatr było).
Rower:
Dane wycieczki:
150.00 km (2.00 km teren), czas: 08:00 h, avg:18.75 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Jeżeli można dodawać wpis z dojazdów
Poniedziałek, 26 maja 2008 | dodano: 26.05.2008
Jeżeli można dodawać wpis z dojazdów codziennych do pracy, to czemu i ja mam czegoś w tym stylu nie dodać?
Szczecin Pomorzany - działka taty - Cmentarz Centralny (kwiatki na grób mamy, w końcu dziś Dzień Matki) - Szczecin Pomorzany.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Szczecin Pomorzany - działka taty - Cmentarz Centralny (kwiatki na grób mamy, w końcu dziś Dzień Matki) - Szczecin Pomorzany.
Rower:
Dane wycieczki:
7.00 km (1.00 km teren), czas: 00:20 h, avg:21.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa: Szczecin - Głębokie
Niedziela, 25 maja 2008 | dodano: 25.05.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec
Trasa: Szczecin - Głębokie - Pilchowo - Tanowo - Dobieszczyn - Hintersee - Ludwigshof - Rieth - Warsin - Vogelsang - Bellin - Ueckermunde - Eggesin - Ahlbeck - Gegensee - Hintersee - Glasshutte - Grunhof - Pampow - Blankensee - Buk - Dobra - Wołczkowo - Bezrzecze - Szczecin.
Super trasa międzynarodowa, pojechałem na nią z Markiem

Start w Szczecinie.

Marek ma duże spalanie :)))

Rieth (D) - Warsin (D).

Zdjęcie "zajumane" <LOL> ze strony Marka :)))


Rzeźby na trasie ścieżki rowerowej w Niemczech.

Buszujący w trawie (...niemieckiej trawie nad Zalewem Szczecińskim).

Wieża obserwacyjna za Rieth (D).

Trasa "Odra - Nysa".
Zalew Szczeciński...od strony niemieckiej nazywa się to Stettiner Cośtamcośtam :)))

Rower Marka. Dzieci "kwiaty"???

Super miasteczko...reszta fotorelacji dalej.

Przystań rybacka w Uckermunde (D).

Plaża nad Zalewem, a jak nad morzem. Uckermunde (D).








Ratusz w Uckermunde.

Popas z Markiem (meak.bikestats.pl) w Glashutte (D).
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Super trasa międzynarodowa, pojechałem na nią z Markiem

Start w Szczecinie.

Marek ma duże spalanie :)))

Rieth (D) - Warsin (D).

Zdjęcie "zajumane" <LOL> ze strony Marka :)))


Rzeźby na trasie ścieżki rowerowej w Niemczech.

Buszujący w trawie (...niemieckiej trawie nad Zalewem Szczecińskim).

Wieża obserwacyjna za Rieth (D).

Trasa "Odra - Nysa".
Zalew Szczeciński...od strony niemieckiej nazywa się to Stettiner Cośtamcośtam :)))

Rower Marka. Dzieci "kwiaty"???

Super miasteczko...reszta fotorelacji dalej.

Przystań rybacka w Uckermunde (D).

Plaża nad Zalewem, a jak nad morzem. Uckermunde (D).








Ratusz w Uckermunde.

Popas z Markiem (meak.bikestats.pl) w Glashutte (D).
Rower:
Dane wycieczki:
135.00 km (20.00 km teren), czas: 06:30 h, avg:20.77 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa: Szczecin - Siadło
Sobota, 24 maja 2008 | dodano: 24.05.2008Kategoria Wypadziki do Niemiec
Trasa: Szczecin - Siadło Dolne - Rosówek - Rosow (D) - Krackow (D) - Schwennenz (D) - Bobolin - Stobno - Szczecin.
Wyjazd z bratem, któremu użyczyłem KTM-a, a sam jechałem na starym Rosynancie.

W drodze do Kołbaskowa.

Brat za przejściem granicznym, popasik w Niemczech nr 1.

Ten sam nowoczesny kościół w "DDR" co kiedyś...

Popasik na pomoście na Dammsee.

Dammsee.

Brat Krzysztof :))) ...z bułą w gębie :)


Ze Szczecina mamy bardzo blisko do Kra(c)kowa :)))

Drzewa w Krackow (D).


"Braciaszki" w Lebehn.

Już w Polsce. Bobolin.

Dalej Bobolin (lub Boblin, jak wolą Niemiaszki).
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wyjazd z bratem, któremu użyczyłem KTM-a, a sam jechałem na starym Rosynancie.

W drodze do Kołbaskowa.

Brat za przejściem granicznym, popasik w Niemczech nr 1.

Ten sam nowoczesny kościół w "DDR" co kiedyś...

Popasik na pomoście na Dammsee.

Dammsee.

Brat Krzysztof :))) ...z bułą w gębie :)


Ze Szczecina mamy bardzo blisko do Kra(c)kowa :)))

Drzewa w Krackow (D).


"Braciaszki" w Lebehn.

Już w Polsce. Bobolin.

Dalej Bobolin (lub Boblin, jak wolą Niemiaszki).
Rower:
Dane wycieczki:
53.00 km (2.00 km teren), czas: 02:50 h, avg:18.71 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa: Krążenie po mieście
Piątek, 23 maja 2008 | dodano: 23.05.2008
Trasa: Krążenie po mieście - Pomorzany - Głębokie - Wołczkowo - Bezrzecze - Szczecin.
Zakup sakw Crosso Dry, pedałów Shimano SPD plus buty Shimano SPD i innych rzeczy na planowaną eskapadę i ich testowanie. Wyjazd zupełnie techniczno-testowy.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Zakup sakw Crosso Dry, pedałów Shimano SPD plus buty Shimano SPD i innych rzeczy na planowaną eskapadę i ich testowanie. Wyjazd zupełnie techniczno-testowy.
Rower:
Dane wycieczki:
40.00 km (2.00 km teren), czas: 01:45 h, avg:22.86 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
RELACJA Z TRZYDNIOWEGO WYJAZDU
Niedziela, 18 maja 2008 | dodano: 20.05.2008Kategoria Drawieński Park Narodowy
RELACJA Z TRZYDNIOWEGO WYJAZDU DO DRAWIEŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO (ŁĄCZNIE 260 KM W 3 DNI)
DZIEŃ TRZECI:
Trasa: Breń – Choszczno – Piasecznik - Dolice - Morzyca - Kolin - Stargard. Razem 60 km.
W zasadzie to najlepszym i najciekawszym dniem był dzień drugi (wpis poniżej). Trzeciego dnia poczułem kryzys po wielu tygodniach codziennego jeżdżenia i prawdę mówiąc, tylko ambicja pchała mnie do przodu, tym bardziej, że to była tylko trasa powrotna i w zasadzie dobrze znana. Jakby tego było mało – miałem cały czas wiatr w twarz, licznik zaczął wariować, a do oczu nawpadało mi tyle muszek, że nie mogłem patrzeć na drogę. Tym niemniej, pchany ambicją i czekoladą parłem w kierunku Szczecina. Kiedy przed Stargardem prędkość spadła mi do 14 km/h, wtedy wiedziałem już, że to nie jest normalny objaw i celem nie powinno być katowanie się przez kolejne 50 km do Szczecina, ale dworzec kolejowy w Stargardzie. Wielokrotnie przejeżdżałem przez Stargard samochodem, ale nie miałem nigdy okazji obejrzeć jego zabytków. W leniwym tempie przejechałem się wśród tych nielicznych pamiątek historii, które oszczędziła wojna. Uwieczniłem je na zdjęciach, które załączam poniżej.
Po zakupie biletów na PKP wykonałem ostatnie zdjęcie dokumentujące a) klęskę* b) zdrowy rozsądek* (* - niepotrzebne skreślić) i z pomocą uczynnego konduktora umieściłem swój rower w przedziale bagażowym. Ciekawym trafem spotkałem tam młodego adepta turystyki kolarskiej, Kubę z Ińska (obecnie studiuje w Szczecinie), z którym wymienialiśmy się poglądami przez całą drogę, która minęła niepostrzeżenie. Po wyjściu z pociągu okazało się, że mieszkamy nawet w tym samym rejonie Szczecina, więc można powiedzieć, że była to krótka wspólna wycieczka do miejsca zamieszkania. Kuba obiecał podać jakiś kontakt do siebie w komentarzach na mojej stronie, ale widocznie jeszcze nie miał okazji.

Po nocy miałem już gościa.

Wyjazd od Hani z Brenia. Za bramą smutna Soja.

Odpoczynek ... jeden ze zbyt wielu tego dnia.

Spodobało mi się to motto :)))

Pod koniec trasy widoki miałem raczej monotonne :)

Zabytki Stargardu.

Do dworca jeszcze daleko ...


"Finisz".
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
DZIEŃ TRZECI:
Trasa: Breń – Choszczno – Piasecznik - Dolice - Morzyca - Kolin - Stargard. Razem 60 km.
W zasadzie to najlepszym i najciekawszym dniem był dzień drugi (wpis poniżej). Trzeciego dnia poczułem kryzys po wielu tygodniach codziennego jeżdżenia i prawdę mówiąc, tylko ambicja pchała mnie do przodu, tym bardziej, że to była tylko trasa powrotna i w zasadzie dobrze znana. Jakby tego było mało – miałem cały czas wiatr w twarz, licznik zaczął wariować, a do oczu nawpadało mi tyle muszek, że nie mogłem patrzeć na drogę. Tym niemniej, pchany ambicją i czekoladą parłem w kierunku Szczecina. Kiedy przed Stargardem prędkość spadła mi do 14 km/h, wtedy wiedziałem już, że to nie jest normalny objaw i celem nie powinno być katowanie się przez kolejne 50 km do Szczecina, ale dworzec kolejowy w Stargardzie. Wielokrotnie przejeżdżałem przez Stargard samochodem, ale nie miałem nigdy okazji obejrzeć jego zabytków. W leniwym tempie przejechałem się wśród tych nielicznych pamiątek historii, które oszczędziła wojna. Uwieczniłem je na zdjęciach, które załączam poniżej.
Po zakupie biletów na PKP wykonałem ostatnie zdjęcie dokumentujące a) klęskę* b) zdrowy rozsądek* (* - niepotrzebne skreślić) i z pomocą uczynnego konduktora umieściłem swój rower w przedziale bagażowym. Ciekawym trafem spotkałem tam młodego adepta turystyki kolarskiej, Kubę z Ińska (obecnie studiuje w Szczecinie), z którym wymienialiśmy się poglądami przez całą drogę, która minęła niepostrzeżenie. Po wyjściu z pociągu okazało się, że mieszkamy nawet w tym samym rejonie Szczecina, więc można powiedzieć, że była to krótka wspólna wycieczka do miejsca zamieszkania. Kuba obiecał podać jakiś kontakt do siebie w komentarzach na mojej stronie, ale widocznie jeszcze nie miał okazji.

Po nocy miałem już gościa.

Wyjazd od Hani z Brenia. Za bramą smutna Soja.

Odpoczynek ... jeden ze zbyt wielu tego dnia.

Spodobało mi się to motto :)))

Pod koniec trasy widoki miałem raczej monotonne :)

Zabytki Stargardu.

Do dworca jeszcze daleko ...


"Finisz".
Rower:
Dane wycieczki:
60.00 km (1.00 km teren), czas: 05:00 h, avg:12.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
























